Czas na podłogi, część I

wpis w: Męskim okiem | 7

Stare podłogi

W całym domu były klasyczne drewniane podłogi na legarach. Deski przybijane gwoździami i pomalowane farbą olejną w jedynie słusznym w PRL kolorze – jasny orzech.

Bardzo nam się te podłogi spodobały, nie przeszkadzało nam, że są nieco krzywe, że widać łby gwoździ, że w wielu miejscach są szpary. Stare podłogi planowaliśmy jedynie oczyścić i pomalować.  Mają swój „dizajnerski” klimat. Pozostawiając je, chcieliśmy również zachować oryginalny charakter tego domu i rzemiosło jego budowniczych. Nie bez znaczenia był (jest) również aspekt finansowy. Nie wszystko przecież musi być od razu wymieniane na nowe.

Szybko okazało się, że samo oczyszczenie i pomalowanie podłóg to za mało. Niektóre deski musiały być wymienione. Uginały się i podejrzewałem, że są, jak to się mówi fachowo, skorodowane biologicznie.

Pilna naprawa w kuchni

Tuż po zakupie musiałem pilnie naprawić fragment podłogi w kuchni w miejscu gdzie przez lata stała lodówka. Tam były wygnite dziury. Chciałem wyjąć deski normalnie, usuwając najpierw gwoździe. Nic z tego. Nawet nie drgnęły. Podważałem łapką, ale co najwyżej urywałem łeb. Pomyślałem, podważę deskę, wyjdzie razem z gwoździami. Nic z tego. Wyłamywałem co najwyżej kawał drewna.

Skończyło się na tym, że dwie uszkodzone dechy musiałem wyrąbać siekierą.

Przy okazji zobaczyłem jak zrobiona jest ta podłoga. Legary to solidne belki prawdopodobnie odzyskane z rozbiórki jakiejś chałupy czy stodoły. Deski grubości ok. 4 cm, szerokości ok. 20 cm. Łączone na pióro i wpust. Legary leżały na cementowym stropie, bo pod kuchnią jest piwnico–kotłownia.

Na wymianę miałem deski grubości 2,8 cm więc na legary przybiłem nakładki tak, aby całość zlicowała się od góry. Nowe deski jeszcze przed zamocowaniem pokryłem impregnatem. To wszystko, podłoga w kuchni gotowa.

podłogi
Załatana podłoga w kuchni. Cała podłoga i tak będzie zdemontowana i odnowiona.
Podłoga w pokoju

W wyraźnie złym stanie była podłoga w ostatnim pokoju.

Tam łuszczyła się farba, wszystkie deski były miękkie i „wyłódkowane”. Pomyśleliśmy więc, że może rozbierzemy podłogę na części i potem złożymy wymieniając przy okazji uszkodzone deski.

podłogi
W tym pokoju deski były najbardziej zniszczone. Wyraźnie miękkie (zmurszałe) i wyłódkowane.

 

Mając w pamięci „zrujnowany” dom przy wymianie instalacji elektrycznej, odwlekałem „podłogową” pracę na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie chciałem znów robić bałaganu. W przypadku zdejmowania podłogi trzeba dodatkowo całkowicie opróżnić pokój z zawartości, w praktyce przenieść wszystko do innych pomieszczeń co skutecznie uniemożliwi korzystanie z nich.

Latem w naszym domu jest zwykle pełno ludzi. Podczas ubiegłorocznych wakacji było ich wyjątkowo dużo. Jako że byłem weekendowo – dojeżdżający, spałem na podłodze na materacu. Po kilku tygodniach na spodniej części materaca pojawiły się czarne pleśniowe kreski. Odrysowały się szpary miedzy deskami, którymi spod podłogi wydostawała się wilgoć. Wszystko to działo się podczas bardzo upalnego lata.

Czyszczenie i malowanie desek to za mało dla ratowania tej podłogi. Trzeba rozbierać, izolować i ocieplać.

Zacząłem od ostatniego pokoju, czyli tego gdzie deski były w najgorszym stanie i tam gdzie pleśń zniszczyła materac.

Po wyniesieniu wszystkich mebli i innych gratów przystąpiłem do rozbiórki podłogi.

Demontaż podłogi

Podobnie jak w kuchni, i tutaj zardzewiałe gwoździe nie miały zamiaru zmieniać swojego położenia. Rąbać całej podłogi siekierą nie chciałem. Deski, choć z punktu widzenia stolarskiego bezużyteczne, zanim trafią na opał, chciałem wykorzystać do celów budowlanych.

Tu pomocna okazała się piła szablasta. Odcinałem deski od skrajnych legarów a od środkowego legara udawało mi się usuwać bez wyłamania. W części tego pomieszczenia deski były krótkie co ułatwiało demontaż.

demontaż pogłogi
Deski odcinałem przy legarach. Dzięki temu łatwiej mogłem je usuwać.

Pod dechami i w większości zgniłymi legarami była mocno spękana 5 cm wylewka cementowa. Nie było tam żadnej izolacji, ani smoły ani papy. Legary bezpośrednio na cemencie. Wylewkę postanowiłem skuć. Wiedziałem, że będę musiał dać warstwę ocieplenia więc przy okazji pogłębiłem nieco pokój. Kopałem piach szpadlem i wiadrami podawałem przez okno szwagrowi. On woził urobek taczką na drogę przy okazji nieco ją równając.

W ten sposób przygotowaliśmy pomieszczenie pod nową podłogę.

Dylematy

Nową ale jaką? Co mam zrobić? Mam pokój z dziurą w ziemi i nie wiem co dalej. Czy robić wylewkę cementową, na niej legary, ocieplenie i deski? Czy nie robić żadnej wylewki. Na gruncie ustawić (wymurować) słupki, na słupki legary i deski. To technologia znana w budownictwie szkieletowym, bardzo mi się podoba, ale ja nie mam z kolei tyle miejsca.

W domach kanadyjskich słupki pod legarami mają metr albo więcej wysokości. Tworzy się ogromna  przestrzeń podpodłogowa, gdzie można wejść, prowadzić wszelkiego typu instalacje. Położyć izolację termiczną (z reguły wełnę mineralną), naprawić czy uzupełnić gdy wyniosą ją kuny.

Ta przestrzeń powietrzna to także izolacja. Im bardziej oddalimy coś od zimnego, wilgotnego gruntu, tym lepiej.

kołatek domowy
Pod podłogą ślady żerowania prawdopodobnie kołatka domowego. Na zdjęciu widoczny pył drzewny, który wylatywał z miejsc żerowania owada.

U mnie na słupki mogłyby mieć maksymalnie 15 cm wysokości. Na słupek legar 14 cm i 5 cm deska podłogowa. Tak to liczyłem. Pogłębić pokoju bardziej już nie mogłem.

Trochę to bez sensu. Wełna mineralna zawieszona tuż nad gruntem, przyczepiona metalową siatką pod deskami. Bez możliwości wymiany. Niby można ją zabezpieczyć przed gryzoniami, ale to otwarty grunt. Wiadomo co się tam przekopie? Nigdy nie będę wiedział czy mi jakieś zwierzaki nie wyniosły ocieplenia do swoich gniazd.

W tej sytuacji zamiast ceglanych słupków lepiej sprawdziłaby się nowa cementowa wylewka. Mógłbym pokryć ją szczelnie papą i na takim podłożu zamocować legary. Przestrzenie miedzy legarami należałoby szczelnie uzupełnić wełną mineralną.

Kalkulator do ręki

Gdyby tak mieć nieograniczone fundusze! Albo ograniczone, ale trochę większe niż te, którymi dysponujemy. Niestety aspekt finansowy jest w naszym przypadku kluczowy. Drewniana podłoga w 20 m2 pokoju to całkiem spory wydatek. Drewno w mojej okolicy jest drogie. Sosna po suszarni to wydatek 1500 zł/m3 i ciągle drożeje. 50 kilometrów dalej, gdzie jest więcej lasów, tartaków, stolarni i suszarni, takie drewno można kupić za 1200 zł za m3, ale trzeba doliczyć za transport. Moją przyczepką tego nie przywiozę bo mogę załadować tylko 500 kg i długość elementów max 3 m. Musiałbym wynająć samochód ciężarowy, 2-3 zł za km. Trzeba więc doliczyć co najmniej 300 zł za transport. Czyli nie warto jechać, bo dokładnie o tyle drożej kosztuje drewno na miejscu.

Gniazdo os pod podłogą
Pod podłogą znalazłem opuszczone gniazdo os. Dostały się tam przez otwór wentylacyjny w zewnętrznej ścianie domu.

 

Na same deski potrzebowałbym co najmniej 1 m3 drewna. Należy doliczyć jeszcze drewno na legary, koszt materiałów na wylewkę cementową. Do tego izolacja termiczna, folie.

Nie mam narzędzi aby „wyrobić” drewno na deski podłogowe. Pomijam frezowanie piór i wpustów. Mogę mieć podłogę bez tego (trzeba gęściej ułożyć legary). Nie mam heblarki ani grubościówki. Ręcznym strugiem nie wyrównam desek. Wiem, kiedyś tak robiono. Ale ja najzwyczajniej nie mam tyle czasu i jedną podłogę musiałbym robić rok. To bez sensu. Mogę zlecić wykonanie desek podłogowych w stolarni, nawet tej, w której chciałem kupić wysuszone drewno. Tylko, że za taki materiał liczą już nie w metrach sześciennych a w kwadratowych. Cena ostro w górę.

Wylewka cementowa pod legarami
Uprzątnięte drewno. Pod legarami była cienka cementowa posadzka. Nie była niczym zaizolowana.

 

Policzyłem, że na deski (bez odpadów) potrzeba 1m3 drewna plus 0,4 m3 na legary. Doliczając odpady musiałbym kupić 1,5 – 1,6 m3. Gdy doliczę koszt wełny, papy, folii, impregnatów wówczas koszt materiałów na jeden pokój wyniesie 3 tysiące złotych. Za dużo.

Musimy znaleźć inny sposób na podłogi.

Dom jest murowany, więc naturalne dla niego wydają się cementowe posadzki. Po stokroć wolę pracę w drewnie, suchą, ciepłą i dlatego tak długo trzymałem się myśli o drewnianej podłodze.

Ekonomia bierze górę nad sentymentami. Cementowa wylewka w jednym tylko pomieszczeniu to wyraźne oszczędności i po przeliczeniu kosztów materiałów, wybraliśmy tę opcję.

Nie ma szans na zakup betonu towarowego bo „gruszka” nie dojedzie do naszej posesji. To znaczy – dojedzie, ale nie ma możliwości manewrowania. Poza tym nikt nie przywiezie mi  1 m3 betonu. Tzn. przywiozą ale muszę zapłacić za 5 metrów i resztę wypompują mi na podwórko.

To miałoby sens i dało nawet oszczędności gdybym zalewał wszystkie pomieszczenia a to niemożliwe. Muszę remontować pokoje po kolei. Nieraz słyszałem, że remont domu jest trudniejszy niż budowa i wszystko się potwierdza.

Plan jest taki.

Na piasek warstwa zaprawy cementowej jako stabilizacja.

Na to izolacja przeciwwodna. Papa albo gruba folia. Żadna wilgoć nie może się przedostać.

Na izolację styropian podłogowy. Na to znów warstwa zaprawy cementowej. I tak powstanie cementowa podłoga, która mogę przykryć czym chcę: drewno, terakota, panele.

Ale po kolei.

Najpierw dokształcam się ze starych podręczników dla murarzy. Dziś prace murarskie to gotowe systemy oferowane przez producentów. Gotowe zaprawy, kleje i instrukcje stosowania. Kiedyś znacznie więcej robiono na placu budowy, był cement, piach, żwir, woda i murarz wiedział jaką zaprawę robić na fundamenty, jaką do murowania ścian  a jaką na tynki. W  mojej sytuacji taka wiedza jest niezbędna.

Zdobyłem genialną książkę „Poradnik murarza wiejskiego” (w sam raz dla mnie), dodatkowo „Murarstwo i tynkarstwo” Leonarda Urbana. Wspaniała lektura na wieczory. Próbowałem Internetu, ale na forach tematycznych wszystko zeszło na psy. Tzn. fora służą już chyba tylko do promowania swoich produktów, a jak ktoś nie zastosuje betonu co najmniej B25 to dom na pewno mu się zawali, zginie jego żona, dzieci i kot.

Zastanawiam się tylko, jakim cudem stoją kamienice murowane często na zaprawie wapiennej, bez grama cementu. A powojenne? Warszawę odbudowywano z tego co było na ulicach, dziś powiedzielibyśmy – z recyklingu. Mój znajomy mieszka w takiej kamienicy. Nieruchomość warta miliony, a stropy są z odzyskanego drewna i „śmieciowego wypełnienia”, trocin i tłucznia ceglanego. I stoi. A dziś jak nie zalejesz podłogi betonem B25 to igrasz życiem bliskich.

Paradoksalnie mimo takich genialnych technologii nowobudowane obiekty mają mnóstwo wad. Pęknięcia, zawilgocenia to norma w „stanie deweloperskim”.

Pierwsza wylewka

Wracamy do naszej budowy. Za 350 zł kupuje 25 ton piachu. Nie potrzebuje tyle ale pan z piaskowni mówi, że mniej kosztuje dokładnie tyle samo. On wysyła ciężarówkę i czy załaduje ją do pełna, czy nie, to nieistotne.

No to do pełna. Jest delikatny problem z manewrami ale 3 osiowa wywrotka, rozjeżdżając kawałek ogrodu w końcu zostawia mi pod płotem wielką hałdę piachu. Żeby wygospodarować miejsce na piach, musiałem wykopać dorodny krzak rabarbaru, który Żona przerobiła na mydło (link).

Piach jest tzw. ostry, ma dużo żwiru i idealnie nadaje się na posadzki.

Przywożę przyczepką cement, umawiam pomocników, ustawiamy betoniarkę i do roboty.

Na ubity i zwilżony wodą piach przez kilka godzin wykładamy pierwszą warstwę zaprawy cementowej o grubości 10 cm. To tzw. stabilizacja. Zazbroiłem ją siatką metalową z oczkiem 10 cm/10cm z marketu.

Zaprawa w proporcji objętościowej 1 do 3.  Czyli jedna część cementu i 3 części piachu.

Skuwanie posadzki cementowej
Cementowa wylewka była nierówna i popękana. Postanowiłem ją skuć. Na zdjęciu widać odsłoniętą ścianę fundamentową.

 

To pierwsza część pracy. Przez kolejny tydzień pielęgnujemy wylewkę polewając wodą. Cement nie może wyschnąć. Musi być ciągle wilgotny. Po tygodniu może zacząć wysychać. Maksymalną (docelową) wytrzymałość osiąga w ciągu 30 dni.

Ocieplenie podłogi

Po dwóch tygodniach wracamy do pracy. Kupuję papę termozgrzewalną i styropian podłogowy. Ze styropianem to jest ciekawa historia. Ważnym parametrem jest jego gęstość. Im gęstszy tym lepiej. Pod obciążeniem nie będzie osiadał.

Normy i Internet mówi, że musi być co najmniej EPS 100. Jadę na skład i okazuje się, że taki to na zamówienie. Na miejscu mają EPS 70 i 80. (Co ciekawe, to też podłogowy czyli można taki stosować, czy nie?)

Dzwonię do innych składów budowlanych, sprawdzam w marketach. Na miejscu nikt nie ma EPS 100. To towar na zamówienie a to oznacza tylko tyle, że nikt tego nie kupuje. Kupują mniej wytrzymały. Zrobiłem tak samo.

Na wyschniętą warstwę układam papę i zgrzewam pasy ze sobą. Narożniki wykładam dodatkową warstwą i zgrzewam palnikiem gazowym.

 

Skuwanie posadzki
Do skuwania wykorzystywałem młotowiertarkę. Najskuteczniejszy był jednak zwykły duży młot.

Nie mam pewności czy papa nie zareaguje ze styropianem. Teoretycznie nie, bo nie zawiera rozpuszczalników. Rozpuszczalniki zawiera lepik na zimno, a tego nie stosowałem. Dla pewności jednak przykrywam papę folią i dopiero na to układam 10 cm styropianu w dwóch warstwach. Dwie warstwy są lepsze niż jedna. Styropian układamy wtedy na zakładkę. W styropianie pomiędzy warstwami układam dwie rurki Alu PEX do kaloryfera. Czeka mnie remont centralnego ogrzewania i chce mieć rurki w podłodze. Oczywiście zapas Alu PEXA przeprowadzam przez ścianę do drugiego pokoju. Stamtąd również w podłodze rury pójdą na korytarz, gdzie zamontuję rozdzielacz do centralnego ogrzewania.

Na ułożony w mijankę styropian wylewam z pomocnikami 5-6 cm zaprawy cementowej, którą zacieram styropianową pacą w ciągu kilku godzin od wylania. Przez kolejny tydzień pielęgnuję posadzkę przynajmniej raz dziennie polewając wodą (tu pomocna jest rodzina, ja przyjeżdżałem tylko w weekendy).

Pogłębianie pokoju. Wybieranie ziemi
Postanowiłem pogłębić pokój o ok. 10 cm tak, żeby zmieścić się z nową podłogą a dokładniej z warstwą ocieplenia.
Podsumowanie

Wszystkie prace w tym pokoju zajęły mi dwa weekendy w odstępie kilku tygodni. Mamy gotową ocieploną posadzkę cementową. Na to możemy położyć choćby najtańsze panele i można mieszkań ciepło i sucho. Materac nie będzie już pleśniał. A o to przecież chodziło.

Materiały na posadzkę cementową w tym pokoju kosztowały ok. 900 zł.

Na cement wydałem ok. 320 zł,  (400 kg na 1 m3 zaprawy a zrobiłem w betoniarce ok.  1.5 m3 ) na styropian 460 zł, do tego dwie rolki papy z marketu. To główne wydatki. Kupa piachu nawet nie odczuła, że jej podebrałem te trzydzieści taczek.

Zdjęcia mam jedynie z rozbiórki.

W następnej części pokażę Wam jak robiłem podłogi w pozostałych pomieszczeniach.


7 Odpowiedzi

  1. Dzieki. Czekaja na mnie podobne prace wiec ta wiedza jest dla mnie bardzo cenna

  2. Nam radzono dać 15 – 20 cm styropianu i tyle damy. W waszej sytuacji 10 cm może być za mało, żeby podłoga była ciepła i materac nie pleśniał.

  3. Piotr / Polna droga

    Dziękuję za komentarz Danuta. Napisałem specjalnie dla Ciebie odpowiedz: „Dlaczego zastosowałem 10 cm styropianu”. Wrzucę jako osobny post, żeby inni łatwiej mogli do niego dotrzeć 🙂

  4. Piotr / Polna droga

    Dzięki za komentarz Ebusi! Wkrótce kolejny wpis o podłogach w pozostałych pomieszczeniach 🙂

  5. Piotr / Polna droga

    Danuta, w tym wpisie na szybko tłumaczę, skąd nasza decyzja o 10 cm izolacji podłogi. Jeśli remontujesz albo budujesz swój dom i masz jakiekolwiek wątpliwości, daj 15 cm. W przypadku grubszej warstwy lepiej to sobie policzyć uwzględniając parametry całego budynku, dachu, stropu, okien, ścian, wentylacji i ewentualnych korzyści. Co do wilgoci u nas, była spowodowana głównie brakiem jakiejkolwiek hydroizolacji w tym pokoju. Teraz jest papa i folia. W innym pomieszczeniu, gdzie cement pod legarami bym pomalowany jakimś brązowym mazidłem, problemu z zawilgoceniem nie było. Legary były zdrowe, gwoździe bez rdzy i deski w zasadzie w całości do ponownego użycia. Będę jeszcze o tym pisał. Pozdrawiam serdecznie

  6. Witaj Piotrze. Miałem podobną sytuację z podłogą w domu po dizadkach z 1938. Deski oparte były na legarach, a te wzniesione były na kamieniach polnych. Prześwit między gruntem a deskami liczył ok 50cm. Nie myślałem o odzyskaniu desek, większość była w fatalnym stanie i do tego przy samym ściąganiu powstało wiele uszkodzeń, więc całość poszła na opał. Po ściągnięciu desek, legarów i kamieni, zagruzowałem powierzchnię na to wylewka cementowa , izolacja z folii i styropian na przekładkę jak mnie pamięć nie myli 12cm i na to znów wylewka tym razem na spodzie metalowe kratownice. Na koniec mata wygłuszająca z wiór i panele a w drugim pomieszczeniu płyty osb i wykładzina, a w kuchni po prostu kafle jednak tu dorzuciłem na styropian w drugą wylewkę też rurę pex która robi za podłogówkę.

  7. Piotr / Polna droga

    Cześć Wojtek. Zrobiłeś solidną podłogę i będzie Ci służyć długie lata. Dom też prawdopodobnie „po staremu” porządnie wybudowany. U mnie był dylemat czy odtwarzać podłogi drewniane czy robić jednak cementowe. Najbardziej bałem się o stan izolacji poziomej fundamentów. Drewniana podłoga może być wentylowana i taka była oryginalnie. Z kolei cementowa na folii nie przepuszcza wilgoci z gruntu ale ta wilgoć (gdy nie ma izolacji poziomej) może wyjąć przez fundamenty na ściany. Wspomnę o tym w kolejnym wpisie. Pozdrawiam

Zostaw Komentarz