Dziurawiec, olej dziurawcowy i olejek eteryczny z dziurawca

wpis w: Naturalne kosmetyki | 0

Właśnie kończy się lato a wraz z nim czas na zbieranie dziurawca. Dziurawiec nazywany jest też czasem zielem świętojańskim lub zielem świętego Jana (ang. St. John’s wort). To jedna z pierwszych roślin jaką poznałam ucząc się natury (bardzo łatwo go rozpoznać) i jednocześnie bardzo wszechstronne ziółko. Można go stosować przy różnych dolegliwościach w postaci naparu, odwaru, nalewki, wina i oleju (w zależności od potrzeby).

Działanie dziurawca

Nie chciałabym się rozpisywać na temat działania dziurawca, bo jest bardzo szerokie. Posłużę się odniesieniem do dr Różańskiego i wszystkich ciekawych odsyłam do tego źródła.

Jeśli chodzi o układ pokarmowy dziurawiec jest środkiem poprawiającym trawienie, pobudzającym przemianę materii, żółciopędnym i przeciwbiegunkowym. Stosowany w fitoterapii chorób układu nerwowego poprawia samopoczucie, uodparnia na stres, wykazuje działanie przeciwdepresyjne i uspokajające, przywraca chęć do życia. Poprawia pamięć i zdolność uczenia się, wyzwala radość i euforię. Stosowany na skórę pobudza ziarninowanie, działa antybakteryjnie, przeciwwirusowo, jest przydatny w leczeniu trudno gojących się ran.Więcej o dziurawcu, mechanizmie jego działania polecam poczytać u źródła, bo to naprawdę ogrom ciekawych informacji.

Doktor zapewnia, że wszystkie gatunki dziurawca są przydatne w fitoterapii i nic nie wspomina o zróżnicowanych chemotypach tej rośliny. Wynika z tego, że wszystkie chemotypy dziurawca pospolitego – a jest ich przynajmniej kilka (trzy najpopularniejsze to z germakrenowy, beta-kariofilenowy i z przewagą tlenku kariofilenu) – są równie wartościowe z punktu widzenia terapeutycznego.

Olej dziurawcowy

Moim ulubionym przetworem z tego ziółka jest oleum hyperici, czyli olej dziurawcowy, nazywany też czasem oleum rubrum (od koloru). Robię go co roku a potem używam w mazidłach na odparzenia i wyprzenia (dla starszej osoby unieruchomionej w wózku) i w kosmetyce (zobacz mój szampon w kostce z olejem dziurawcowym oraz mydło dziurawcowe – jedno z całej serii mydeł marsylskich).

Olej robi się prosto i w internecie znajdziecie mnóstwo przepisów. Ja posiekane wierzchołki kwitnącego ziela dziurawca zraszam obficie spirytusem żeby zdezynfekować surowiec i wyciągnąć z niego substancje rozpuszczalne w alkoholu, a po godzinie zalewam olejem słonecznikowym i zostawiam w ciepłej kąpieli wodnej. Niektórzy stawiają taki macerat w ciepłym miejscu, na przykład na południowym oknie, ja jednak wolę chronić wszystkie zioła przed słońcem.

olej dziurawcowyPodczas maceracji olej powoli wyciąga z ziela substancje czynne rozpuszczalne w tłuszczach, w tym hiperycynę, która nadaje mu piękny kolor. Olej nie jest tak naprawdę intensywnie czerwony. Nalany na łyżkę wydaje się bury, rudy. Ale w szklanym naczyniu odpowiednio ustawionym do słońca dzieje się z nim coś niesamowitego – przecudnie odbija promienie światła dając złudzenie krwistoczerwonej barwy.

 

Mity

Związki zawarte w dziurawcu mogą działać fototoksycznie. Od zawsze (czyli jeszcze od czasów kiedy widziałam jak wyglądają saszetki z dziurawcem, nie mając pojęcia o tym jakie są kwiaty) wiem, że nie należy parzyć dziurawca w lecie, kiedy eksponujemy skórę na silne słońce. Ale zdarzało mi się, że ludzie wyrażali swoje obawy także w kontekście moich dziurawcowych kosmetyków, pytając czy ja się nie boję myć włosów czy ciała takimi mydłami.

No nie, nie boję się. Mydła to kosmetyk spłukiwalny, więc wystawiając na słońce skórę czy włosy umyte dziurawcem, niczym nie ryzykuję, bo dziurawca już tam nie ma. Maść czy olej dziurawcowy pozostają na skórze, ale jeśli stosuje się jej na noc lub na części ciała nie eksponowane na silne działanie słońca, to nie ma absolutnie żadnego ryzyka uszkodzenia skóry.

Niemniej jednak bardzo ucieszył mnie niedawny wpis Klaudyny Hebdy w którym odczarowuje ona to wspaniałe zioło, podając jednocześnie źródła rzetelnych badań. Więc jeśli obawiacie się trochę smarować dziurawcem skórę, możecie o tym poczytać TU, niech Klaudyna rozwieje Wasze wątpliwości. Przy okazji też przekonacie się, że nawet długotrwałe stosowanie wewnętrzne w znikomy sposób wpływa na wrażliwość skóry (wg cytowanych przez nią badań o 0,12%).

Olejek eteryczny z dziurawca

Choć dziurawiec nie jest szczególnie bogaty w olejek eteryczny (0,05-0,9%), to jednak ten olejek się z niego destyluje, więc z wielkiej ciekawości kupiłam sobie buteleczkę olejku eterycznego z dziurawca.

W pierwszej chwili olejek ten mnie rozczarował. Otworzyłam buteleczkę i powąchałam wprost – miałam wrażenie, że wcale nie pachnie!

Przyszło mi do głowy, że to jakieś nieporozumienie albo nawet próba oszustwa, że może producent omyłkowo lub celowo sprzedał mi macerat zamiast olejku eterycznego. Uważnie przejrzałam dokumentację i naprawdę nic nie wskazywało na to, by olejek zawierał jakiekolwiek rozpuszczalniki. Przyjrzałam mu się więc bliżej.

Olejek eteryczny z dziurawca zwyczajnego jest dość lepką (w potocznym rozumieniu – gęstą) i nieruchliwą cieczą. Zachwycił mnie intensywnym kolorem i niezwykłą klarownością. Moje maceraty są ładne, ale nie aż tak. No i przede wszystkim nie są tak przejrzyste, nawet po odstaniu dłuższego czasu. Mam wątpliwości, czy moje zdjęcie zrobione telefonem oddaje jego urodę.

dziurawiec olejek eteryczny
Po lewej olej dziurawcowy (macerat), po prawej olejek dziurawcowy (eteryczny)
Zapach olejku eterycznego

Naniosłam kroplę na nadgarstek i dopiero po chwili poczułam zapach. Temperatura wrzenia tego olejku to ponad 200*C, nie dziwi więc, że potrzeba było nieco ciepła by cząsteczki zapachowe zaczęły odrywać się od skóry.

Początkowy zapach (nutę głowy) mogę opisać jako słodki, lekko ziemisty, ziołowo-przyprawowy, nieco pieprzny – zupełnie jakbym włożyła nos do kuchennej szuflady z przyprawami. Nie jest intensywny i trzyma się przy skórze.

Po godzinie zioła, pieprz i przyprawy znikają, pozostawiając coś niezwykle uroczego – taką subtelną i uwodzicielską słodycz, nieco kwiatową, pudrową. Niezwykle mi się ten zapach spodobał i żałuję, że nie jest intensywny. Ale coś za coś – w świecie naturalnych zapachów wszystko co pachnie intensywnie, szybko się kończy, natomiast delikatne nuty są trwałe i długo pozostają na skórze.

Tak było i w tym przypadku – zapach olejku eterycznego z dziurawca towarzyszył mi długo, aczkolwiek był towarzyszem dyskretnym. Ot, po prostu posłusznie trzymał się miejsca w którym go zostawiłam, czyli mojego nadgarstka. Według mojej subiektywnej klasyfikacji umieściłabym go pomiędzy bazą, a sercem.

Skład olejku eterycznego

Zaraz też zapragnęłam zbadać, co też takiego jest w tym olejku, że działa tak uwodzicielsko. Od producenta dostałam jedynie najbardziej podstawową dokumentację, w tym kartę charakterystyki, jednak bez szczegółowej analizy laboratoryjnej.

Znalazłam w internetach opracowanie (praca zbiorowa autorstwa R.S. Chauhan,* R.K. Vashistha, M.C. Nautiyal, A.Tava oraz and R. Cecotti) zatytułowaną Essential Oil Composition of Hypericum perforatum L. from Cultivated Source” a w niej pięknie rozpisany skład olejku z dziurawca.

Na pierwszym miejscu w składzie wybija się D-germakren – czy to on mnie tak oczarował? Germakren jest owadzim feromonem, ale ja nie jestem przecież owadem, więc to chyba raczej nie to. Poza tym badanie dotyczyło olejku z surowca uprawianego w Indiach i autorzy publikacji kilka stron dalej zwracają moją uwagę na różnice chemotypowe w składzie.

Chemotypy

Tak, okazuje się, że dziurawiec jest rośliną bardzo zmienną i ma kilka chemotypów, zależnie od lokalizacji. Nasze europejskie dziurawce (w porównaniu mamy francuskie i litewskie) nie zawierają w ogóle tego związku, lub ledwie w ilościach śladowych.

Wszystkim zainteresowanym śledzeniem różnic w składzie chemicznym dziurawca zależnych od miejsca ich występowania polecam inną dość szczegółową publikację dostępną TUTAJ. Praca wspomina także badania dziurawca pochodzącego z 16 stanowisk w południowo-wschodniej Polsce.

Więc co? Możliwe, że zapachem uwiódł mnie beta kariofilen, który w naszych europejskich chemotypach dziurawca gra pierwszą rolę. I to jest całkiem możliwe, bo beta kariofilen występuje też w oregano, bazylii, rozmarynie, cynamonie i czarnym pieprzu. Stąd moje pierwsze skojarzenie z kuchenną szufladą.

Jednak to nie ta pieprzna nuta tak bardzo przypadła mi do serca, lecz to co pozostało po jej ulotnieniu – ten delikatny słodko pudrowy zapach. I tu najprawdopodobniej chodzi o tlenek kariofilenu, który jest mało lotną substancją (to prawda, długo utrzymywał się na skórze).

Nieco zaniepokoiło mnie, że tlenku kariofilenu używa się szkoląc psy do wykrywania marihuany. Bardzo korci mnie zastosowanie olejku dziurawcowego w bazie/sercu perfum, ale nie chciałabym mieć kłopotów 🙂

Działanie olejku

Ale tak naprawdę skład i to co odpowiada za zapach nie jest istotne, to tylko moja ciekawość. Grunt, że zapach jednak jest, choć początkowo wydawało mi się, że go nie ma oraz że jest przyjemny i przydatny w perfumerii. Dodatkowym atutem tego olejku są jego cenne właściwości – działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, ściągająco, uspokajająco, przeciwdepresyjnie, łagodzi niepokój, znosi napięcie. Jest antyoksydantem z którego ucieszy się skóra dojrzała, sucha i zniszczona. Przyda się jako antidotum na ukąszenia owadów i oparzenia słoneczne, ale także oparzenia ogólnie, żylaki, podrażnienia skóry, otarcia, rany, blizny, siniaki, zakwasy. Tak więc, oprócz obowiązkowych perfum, będę obmyślać jakiś kremik do twarzy.


Zostaw Komentarz