Lukrecja – oryginalna konfitura czereśniowa

wpis w: Od kuchni | 0

Przywieźli mi synowie wiadro czereśni z naszego Końca Świata. Czeresienki były raczej drobne, słodkie, ale jeszcze nie przejrzałe. Mogłyby powisieć na drzewie jeszcze chwilkę, ale ratowali je przed szpakami, za tydzień już najprawdopodobniej by ich nie było. Nacieszywszy podniebienie świeżymi czereśniami i czereśniową zupą stanęłam przed dylematem co zrobić z resztą. Nie było tego wiele, więc nadmiarem nie nazwę. Tym większy mój dylemat. Postanowiłam zrobić konfiturę czereśniową.

zrywanie czereśni

 

czereśnie

 

Miałam do zagospodarowania raptem trzy i pół kilograma czereśni. Wydrylowałam je*, zasypałam cukrem (400g na kg), zostawiłam by puściły sok, a następnie gotowałam na wolnym “ogniu” przez dwa dni (po dwie godzinki rano i wieczorem). Takie stopniowe gotowanie pozwalało mi na ocenę konsystencji ostygniętej konfitury.

czereśnie w cukrze

Kiedy były już odpowiednio gęste dodałam mój sekretny składnik – trzy krople olejku eterycznego z anyżu (Pimpinella anisum, nie anyżu gwiazdkowego). Miałam jeszcze w pamięci moje szokujące eksperymenty z olejkiem lawendowym w naleśnikach i lukrze, i tym razem bardzo nie chciałam przesadzić. Tak! To odpowiednia ilość! Czereśnie mają ciekawy lukrecjowy posmak, intrygujący lecz nie nachalny. Wyszła z tego super oryginalna konfitura czereśniowa.

3 i pół kg czereśni
1400 g cukru
3,5 g kwasu cytrynowego (mam wagę jubilerską)
3 krople olejku anyżowego

Konfitury nie jest wiele, raptem siedem słoiczków a’ 300 ml, więc raczej nam nie obrzydnie.

konfitura czereśniowa

* Z pestek nastawiłam nalewkę. Na razie naciąga, zobaczymy co z tego wyjdzie.


Zostaw Komentarz